Moim zdaniem…

Świat się zmienia. I nie ma co się na to obrażać. Ostatnio zapytany zostałem przez portal laczynaspasja.pl czym spowodowany jest kryzys w boksie. I w Polsce i na świecie. Powodów jest kilka.
Po pierwsze brak wielkich gwiazd, które mogłyby ze sobą walczyć. Złote lata boksu to okres kiedy rywalizowali ze sobą Muhammad Ali, George Foreman, Joe Frazier, Ken Norton a trochę później Ray „Sugar” Leonard, Tommy Hearns, Roberto Duran i Marvin Hagler. Obecnie brakuje pięściarzy, którzy są i wielkimi bokserami w ringu i wielkimi osobowościami poza nim. Ale tym bym się nie martwił, bo w każdym sporcie, również w boksie, są lepsze i gorsze lata. I te lepsze lata na pewno przyjdą.
Niestety pojawia się tutaj drugi, poważniejszy problem- polityka w boksie. Różne federacje, różne telewizje, kontrakty telewizyjne na wyłączność i niechęć do ryzyka sprawia, że niezbyt często dochodzi do konfrontacji pomiędzy najlepszymi. Dobrym przykładem może być to, co aktualnie dzieje się w wadze ciężkiej. Kiedy Tyson Fury już zupełnie oszalał, pojawiła się możliwość mega pojedynku: Władimir Kliczko- Anthony Joshua. Niestety wygląda na to, że Kliczko  wybierze znacznie łatwiejszą opcję powrotu na mistrzowski tron i będzie walczył z Lucasem Brownem o wakujący tytuł federacji WBA. Dlaczego? Bo może.
No i w końcu problem trzeci- MMA. Sport ten w ostatnich latach szturmem zdobył serca kibiców. Moim zdaniem uderzane sporty walki są znacznie czytelniejsze, ale większości kibiców sport, w którym „wszystko można”, bardziej przemawia do wyobraźni.

Ponadto, jeśli jesteś dobry, łatwiej jest się doczekać walki o tytuł. Większe znaczenie mają umiejętności i widowiskowość stylu walki zawodnika niż pieniądze promotora. Bo liczący się promotor jest jeden- UFC. I to znacznie ułatwia sprawę. Widać też, że i UFC i zawodnicy, walczący dla tej organizacji, idą z duchem czasów. Promocja walk poprzez media społecznościowe jest nieprawdopodobna. Tym sposobem docierają do rzeszy nowych, młodych kibiców. Czasem mam wrażenie, że każda myśl, która wpadnie Dana White do głowy- natychmiast ląduje na twitterze. Walka Jędrzejczyk- Kowalkiewicz już się rozpoczęła, póki co w Internecie, ale jestem pewien, że przełoży się to na zainteresowanie tym, co się będzie działo w klatce 12 listopada.
I tak jak napisałem na początku, może to się nam nie podobać, ale nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Poza tym każdy z nas ma wybór: ignorować lub się dostosować. Ja już wybrałem zakładając stronę przemeksaleta.pl i pisząc ten felieton. Pozdro

Przemek

PODZIEL SIĘ Z INNYMI: