Moim zdaniem… Boks białych kołnierzyków

Boks białych kołnierzyków – formuła walk bokserskich, w których występują kobiety i mężczyźni, na co dzień wykonujący pracę umysłową. Większość z zawodników nie ma doświadczenia w boksie amatorskim i zawodowym.
Tak mówi Wikipedia. Ja dodam tylko, że boks białych kołnierzyków został wymyślony na początku lat dziewięćdziesiątych w USA. Maklerzy i finansiści z Manhattanu wylewali siódme poty w legendarnym Gleason’s Gym aby wyrzucić z siebie stres i nabrać kondycji. I jak to mężczyźni zaczęli ze sobą rywalizować, a Gleason’s Gym było świadkiem prawdziwych ringowych wojen. I choć pojedynki maklerów nie stały na najwyższym sportowym poziomie, emocje były ogromne. W każdym sporcie walki najważniejsze jest to, żeby zawodnik, w drodze po zwycięstwo, był gotów dać z siebie wszystko. Za to płacą kibice. W ringu, klatce czy na macie musisz zostawić pot, krew, a czasem zdrowie. I dlatego też zdarza się, że walki kompletnych amatorów są bardziej emocjonujące niż pojedynki starych wyjadaczy, którzy wychodzą do ringu tylko po wypłatę.

Dlaczego o tym piszę? Bo w sobotę 29 października miałem przyjemność wziąć udział w takiej gali, a moim przeciwnikiem był Prezydent Poznania – Jacek Jaśkowiak. Wprawdzie (teoretycznie) doświadczenia mam trochę za dużo na takie walki, ale w tym przypadku najważniejszy był cel. Zbieraliśmy pieniądze na rozbudowę oddziału onkologicznego szpitala dziecięcego w Poznaniu.

I cel ten został osiągnięty w 200%! Zebraliśmy 230 tys. złotych, a w ciągu kolejnych kilku dni kwota ta prawdopodobnie przekroczy ćwierć miliona! Dwa razy więcej niż rok temu! Ponadto doskonała organizacja, dużo emocji (większość stolików zakupiona została przez głośno kibicujących przyjaciół poszczególnych zawodników) i super atmosfera.

Dla mnie takie gale są symbolicznym powrotem boksu do początku jego historii nowożytnej. W Anglii w XVII i XVIII w. walka na pięści była czasem formą pojedynku, a walczyło się nie dla pieniędzy lecz honoru i chęci udowodnienia swojej wyższości w ringu.
Jestem pod tak wielkim wrażeniem zorganizowanej przez Biznes Boxing Polska imprezy, że już teraz zgłaszam chęć walki na następnej gali- wystawiając siebie na aukcję. Kto da więcej-będzie mógł stanąć ze mną w ringu. Być może nawet wygrać, a na pewno wesprzeć szczytny cel…

PODZIEL SIĘ Z INNYMI:


Charytatywne Kulinarne Zawody Dziennikarzy/Gwiazd

W Endorfinie Foksal odbyła się druga edycja Charytatywnych Kulinarnych Zawodów Gwiazd. Tym razem spotkaniu gotujących celebrytów przyświecał szczytny cel pomocy Puckiemu Hospicjum pw. św. Ojca Pio.

Wystartowało sześć trzyosobowych drużyn gwiazd. Każdy z zespołów miał do dyspozycji takie same produkty, z których musiał zaproponować coś wyjątkowego, przygotowując danie główne i deser. Tym razem zawodnicy stanęli przed nie lada wyzwaniem. Wśród gotujących znanych i lubianych znaleźli się m.in.: Ela Romanowska, Katarzyna Cerekwicka, Anna Powierza, Agnieszka Rylik, Łukasz Zagrobelny, Dariusz Kordek, Adrianna Biedrzyńska, Antek Smykiewicz, Rafał Jonkisz, Przemysław Saleta i inni.

PODZIEL SIĘ Z INNYMI...

Gala Biznes Boxing Polska


przemek_saleta_walka_pazdziernik

Zapraszamy na Galę Boksu Białych Kołnierzyków, na której Prezydent Poznania spotka się w ringu z Przemysławem Saletą! Oprócz głównej walki wieczoru odbędzie się też 5 pojedynków tzw Białych Kołnierzyków- lokalnych biznesmenów, przedsiębiorców, aktorów i programistów, którzy przez 8 tygodni trenowali aby spotkać się w ringu. Wszystsko to aby wesprzeć nasz cel charytatywny jakim jest zbudowanie nowego oddziału Onkologii Dziecięcej w Poznaniu dla tzw Dzieciaków Chojraków!

PODZIEL SIĘ Z INNYMI…


Moim zdaniem…

Świat się zmienia. I nie ma co się na to obrażać. Ostatnio zapytany zostałem przez portal laczynaspasja.pl czym spowodowany jest kryzys w boksie. I w Polsce i na świecie. Powodów jest kilka.
Po pierwsze brak wielkich gwiazd, które mogłyby ze sobą walczyć. Złote lata boksu to okres kiedy rywalizowali ze sobą Muhammad Ali, George Foreman, Joe Frazier, Ken Norton a trochę później Ray „Sugar” Leonard, Tommy Hearns, Roberto Duran i Marvin Hagler. Obecnie brakuje pięściarzy, którzy są i wielkimi bokserami w ringu i wielkimi osobowościami poza nim. Ale tym bym się nie martwił, bo w każdym sporcie, również w boksie, są lepsze i gorsze lata. I te lepsze lata na pewno przyjdą.
Niestety pojawia się tutaj drugi, poważniejszy problem- polityka w boksie. Różne federacje, różne telewizje, kontrakty telewizyjne na wyłączność i niechęć do ryzyka sprawia, że niezbyt często dochodzi do konfrontacji pomiędzy najlepszymi. Dobrym przykładem może być to, co aktualnie dzieje się w wadze ciężkiej. Kiedy Tyson Fury już zupełnie oszalał, pojawiła się możliwość mega pojedynku: Władimir Kliczko- Anthony Joshua. Niestety wygląda na to, że Kliczko  wybierze znacznie łatwiejszą opcję powrotu na mistrzowski tron i będzie walczył z Lucasem Brownem o wakujący tytuł federacji WBA. Dlaczego? Bo może.
No i w końcu problem trzeci- MMA. Sport ten w ostatnich latach szturmem zdobył serca kibiców. Moim zdaniem uderzane sporty walki są znacznie czytelniejsze, ale większości kibiców sport, w którym „wszystko można”, bardziej przemawia do wyobraźni.

Ponadto, jeśli jesteś dobry, łatwiej jest się doczekać walki o tytuł. Większe znaczenie mają umiejętności i widowiskowość stylu walki zawodnika niż pieniądze promotora. Bo liczący się promotor jest jeden- UFC. I to znacznie ułatwia sprawę. Widać też, że i UFC i zawodnicy, walczący dla tej organizacji, idą z duchem czasów. Promocja walk poprzez media społecznościowe jest nieprawdopodobna. Tym sposobem docierają do rzeszy nowych, młodych kibiców. Czasem mam wrażenie, że każda myśl, która wpadnie Dana White do głowy- natychmiast ląduje na twitterze. Walka Jędrzejczyk- Kowalkiewicz już się rozpoczęła, póki co w Internecie, ale jestem pewien, że przełoży się to na zainteresowanie tym, co się będzie działo w klatce 12 listopada.
I tak jak napisałem na początku, może to się nam nie podobać, ale nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Poza tym każdy z nas ma wybór: ignorować lub się dostosować. Ja już wybrałem zakładając stronę przemeksaleta.pl i pisząc ten felieton. Pozdro

Przemek

PODZIEL SIĘ Z INNYMI:


Wspomnienia…


Wspomnień czar…:)
Zapraszam do subskrybcji kanału Saleta TV na Youtube, wkrótce dużo nowych filmów…, a dziś trochę wspomnień.. jak było…
Zapraszam
przemek_mlody

PODZIEL SIĘ Z INNYMI…


W samo południe z…Przemysławem Saletą: „Ja jestem sobą. Taki jest mój zawód”

przemyslaw-saleta-w-samo-poludnie-laczy-nas-pasja

ŁączyNasPasja: “Bokser bez ciosu i szczęki, za to z otwartą głową” – to o Tobie. Zgadzasz się z tą opinią?

Przemek Saleta: I tak i nie (śmiech). Na pewno nie mam jakiegoś atomowego uderzenia, ale też tacy pięściarze jak Mike Tyson czy Krzysztof Włodarczyk zdarzają się raz na jakiś czas. Nie jestem też najodporniejszy na ciosy, ale postrzegam to jako plus w kontekście zdrowia. Dlatego, że najgorszą rzeczą dla pięściarza jest jak przyjmuje wiele uderzeń i nie przewraca się, a w tym czasie mózg ulega zniszczeniu.

ŁączyNasPasja: Jak na zawodnika bez dwóch głównych atutów, to udało się Tobie osiągnąć całkiem sporo. Mocna psychika i inteligencja, to rzeczywiście ponad połowa sukcesu?

Przemek Saleta:  Inteligencja jest potrzebna do odniesienia sukcesu w każdej dziedzinie życia i dyscyplinie sportu. Dlatego, że trzeba wyciągać wnioski z tego, co się robi oraz analizować każdą przegraną. Ja na ringu bokserskim przegrałem osiem razy, ale nigdy nie z tego samego powodu. Popełniałem błędy – jak każdy i musiałem za nie zapłacić porażkami. Prawda też jest taka, że ja zacząłem trenować bardzo późno i szanse na sukces miałem bardzo małe. Stoczyłem zaledwie trzy bokserskie walki na amatorstwie. Tytuł mistrza Europy, to było maksimum co mogłem zdobyć i to mi się udało.